Salę ogarnęło istne

I na oczach zafascynowanej publiczności, gdy ciekawość doszła do zenitu, uniosłem do góry „przedmiot”: lichtarz, którym piekarz Vermeera rozpalał w piecu. Jest to okaz niezmiernie rzadki, gdyż Vermeer był postacią bardzo tajemniczą
 Salę ogarnęło istne — Mam przedmiot, który cię olśni. Tak oto piekarz rozpalał piec, posługując się owym przedmiotem z Delft, na którym dostrzec można ptaka oraz róg nie będący co prawda rogiem nosorożca, ale który być może przypomina choć trochę formy logarytmiczne. Uznając ten sen za przepowiednię, zrezygnował z podboju Tybetu.Salę ogarnęło istne szaleństwo.. Czyż nie jest to wyraźna analogia do moich wspomnień z dzieciństwa, w których również —jak pamiętamy — pojawia się na początku śpiew słowika poprzedzający zauroczenie Koronczarką, skórkami chleba i rogami nosorożca? I właśnie gdy studiowałem życie Czyngis-chana, pan Michel Gengis Khan, Sekretarz Generalny Międzynarodowego Centrum Studiów Estetycznych, zwrócił się do mnie z prośbą o wygłoszenie tej prelekcji. Zważywszy na moje wrodzone, jakże charakterystyczne tendencje imperialistyczne, był to wielce znaczący, prawdziwie obiektywny przypadek. Pozostawało mi opowiedzieć kilka anegdot. . Znamy po nim jedynie ten przedmiot. Nazajutrz zobaczył we śnie albinosa — białego nosorożca Z czerwonymi oczami. Opowiedziano mi kiedyś, że pewnego dnia Czyngis-chan usłyszał śpiew słowika w tak cudownym miejscu, że zapragnął tam zostać pochowany. Następna anegdota. Wybrałem anegdotę o Czyngischanie. Vermeer, nie mając pieniędzy na opłacenie piekarza, dawał mu w zamian różne obrazy i przedmioty. Dwa dni temu wydarzył się kolejny, obiektywny przypadek, niezmiernie bulwersujący: w trakcie wspólnej kolacji z Jeanem Cocteau64, zapoznając go z tematem swojej prelekcji, zauważyłem nagle, że twarz jego staje się blada.

Podobne:

Sorry, comments for this entry are closed at this time.